Turystyka . Kultura . Tradycja . Historia . BESKIDZKIE BIBUŁOWE KWIATY .

ŻOŁNIERZE NIEZŁOMNI

  • środa, 16 maja 2018
  • czwartek, 19 kwietnia 2018
  • środa, 04 kwietnia 2018
  • czwartek, 01 marca 2018
  • piątek, 16 lutego 2018
  • wtorek, 13 lutego 2018
    • KAZIMIERA PAJESTKA "FRANEK".

      Początkowa część opowiadania "Franek" znajduje się w tym blogu ale dalsza wpisana jest w innym. Dlatego przenoszę tu całość.

      Oparłam go na wydarzeniach prawdziwych. Osoby też są prawdziwe. Zmieniłam tylko imię ukochanej Franka. Naprawdę dziewczyna miała na imię Aniela

      To, że młodzi się kochali i spotykali potajemnie potwierdziła młodsza siostra Anieli - pani Franciszka Piwowar, która opisała mi wygląd Franka  a jej siostra pani Maria Tondytko dodała , że ojciec był przeciwny. 

      FAKTY PRZEDSTAWIŁA MI CIOCIA ANIELA ŁAJCZAKOWA Z DOMU PAJESTKA - SIOSTRA FRANKA I MICHAŁA,ŻOŁNIERZY NSZ, KTRZY ZGINĘLI W 1946 r. . JEJ MĄŻ FRANCISZEK ŁAJCZAK TO BRAT STANISŁAWA ŁAJCZAKA - TEŻ ŻOŁNIERZA NSZ , KTÓRY ZGINĄŁ W 1946 r. ORAZ BRAT  ŁĄCZNICZKI GENOWEFY MADEJCZYK Z DOMU ŁAJCZAK. UKOCHANA FRANKA TO TEŻ POSTAĆ PRAWDZIWA, ALE ZMIENIŁAM JEJ IMIĘ, ABY NIE MYLIŁY SIĘ ANIELKI. ZMARŁA W UBIEGŁYM ROKU.

      http://kpa.blox.pl/2013/05/Kazimiera-Pajestka-Franek.html

      Majowy dzień śmiał się dziś do Franka .

      Jechał na spotkanie ze swoją ukochaną . 
      Był wczesny ranek  ,  bo dwudziestodwuletni  chłopak obudzony został o świcie śpiewem słowika  ,  który zagnieździł się w kalinie rosnącej u wezgłowia jego leśnego legowiska położonego pod gołym niebem    .
       Zjeżdżał stromym  zboczem  Małej Barani  ,  porośniętym  dzikimi czeremchami , pod którymi jak śnieg leżały opadłe białe płatki dopiero co przekwitłych drzew . Franek gwizdał swoją ulubioną melodię "Serce w plecaku " i raz po raz powstrzymywał cugle Siwka , który wyrywał się do przodu . Zatrzymał go na chwilę , zgrabnie zeskoczył , wyjął z kieszeni woreczek , nienawykłe palce zrobiły grubego skręta i zaciągnąwszy się głęboko , zakaszlał . Właściwie to papierosy nie smakowały mu , ale tym razem chciał jeszcze chwilę posiedzieć na miedzy .

      Był to szczupły, wysoki i przystojny chłopak z ciemnymi, lekko wijącymi się dość długimi teraz, bo dawno nie obciętymi włosami, który podobał się dziewczynom. Wyglądem przypominał swojego ojca Leona.

      Dużo za wcześnie wyjechał z lasu . Przywiązał więc konia do drzewa i patrzył na swoją wieś widoczną jak na dłoni .

      Przerzedzone przez niemieckich hitlerowskich nazistów domy ciągnęły się to rzadziej , to gęściej wzdłuż błękitnej wstęgi Soły na obu jej brzegach . Jak kwiaty wśród liści sadów . Oczy Franka zatrzymały się w miejscu , gdzie stał przed wojną jego dom rodzinny . Był tam tylko sad ze starymi gruszami sadzonymi jeszcze przez dziadka a plac po domu i podwórku zielenił się świeżą trawą . Dwa domy dalej mieszkała Hanka . Z komina jej domu snuła się błękitna smużka dymu .

      Obraz przybliżał się w miarę jak zjeżdżał stromo w dół . Już z dala na moście zobaczył kolorową szczupłą sylwetkę . Serce zabiło mocniej a na policzki wystąpiły rumieńce . Przeczesał ręką bujną ciemną fryzurę , poprawił ubranie pod pasem .

       Franek zaciął konia , który zadudnił kopytami po drewnianym moście na Sole . Chłopak porwał na konia krzyczącą i śmiejącą się głośno dziewczynę w tym samym czasie , kiedy siwek ślizgiem zahamował na wilgotnych jeszcze od porannej rosy deskach mostu . Całował ją długo i namiętnie wyczuwając nieme przyzwolenie dziewczyny .

      Znów zadudniły głucho kopyta i rozległ  się miarowy stukot wozu . Hanka spojrzała przez ramię  z trwogą , zeskoczyła zgrabnie z konia .  Poznał zbliżającą się sylwetkę starego Józofa , ojca Hanki .  Franek skłonił grzecznie głowę i zasalutował . Ten lekko skinął głową  i rzekł spokojnie do córki :

      - Szukałem cię koło domu ale mama powiedziała , żeś pewnie już w polu . A ty pobiegłaś do niego . 

      Zarumieniona Hanka lekko jak ptaszek wleciała na drabiniasty wóz i z wdziękiem zamachała Frankowi na pożegnanie .

      Zaciął konia i pojechał w stronę domu siostry Anielki , która  odwiedziny partyzantów traktowała jak normalne zdarzenie , bo jej mąż , też Franek ,  miał brata w partyzantce a siostra Gienia była ich łączniczką .

       W piekarniku chociaż pora była wczesna topił się tłuszcz z psiny , który  służył  jako maść na przeziębienie , bo obie dziewczynki Anielki kaszlały jakby na wyścigi . Wybiedzony w lesie zimą Franek wciągał nosem zapach pieczeni , która po odlaniu do słoika tłuszczu , miała iśc dla suni ,  matki trojga głodnych szczeniąt . Dla Franka  czekała już na stole jego ulubiona jajecznica . Kiedy kończył jeść , usłyszał przeraźliwe gwizdnięcie Janka  Drożdża , który wieczorem pojechał do rodziców . Mieli zaciągnąć języka we wsi i dowiedzieć się co u Niemców . W ten sposób gwizdali na ostrzeżenie . Franek nie zwlekając porwał czapkę , rzucił od drzwi :

      -Z Bogiem !

      I wskoczył na konia . Pognali na most i dalej stromym zboczem Gronia - do lasu .

      Janek zawsze miał nosa , umiał przeczuć bezbłędnie czyhające niebezpieczeństwo - takie było zdanie Franka o  przyjacielu , z którym tworzył jedną z trzech par zwiadowców w swoim oddziale . Dlatego tak szybko reagował i nawet nie pytał o przyczynę . Rozumieli się bez słów .

      Do kuchni siostry zwabieni zapachem weszli dwaj Niemcy w policyjnych mundurach .

      - Ciekawe czy Franek z kolegą są już na moście - przemknęło przez głowę Anieli .

      Anielka z małą córeczką Marysią na ręce uczyniła zapraszający gest . Jeden z nich znał trochę język polski :

      - Kózka ? - zapytał chyba dlatego , że obok domu pasła się stara rogata koza .

      - Ja , ja - odpowiedziała Aniela , bo tyle tylko umiała po niemiecku .

      Gdy jeden z nich zaglądał do piekarnika , Aniela otworzyła  drzwiczki . Zapach był tak apetyczny , że wszyscy przełknęli głośno ślinkę : ojciec , mąż Franek,  pięcioletnia Zosia a nawet malutka Marysia . A najgłośniej obaj Niemcy .

      Co było robic ?

      Obie tylne nóżki wylądowały na talerzach . Natychmiast Niemcy rozpoczęli ucztowanie . Ojciec z mężem i mała Zosia wynieśli się cichaczem . Chleb upieczony wczoraj przez Franię - bratową Anieli dopełniał reszty .

      Dopiero teraz Aniela zdała sobie sprawę z tego , co wydarzyło się przed chwilą . Niemcy kończyli psie udka .

      Co będzie dalej ? - zadrżała Aniela z trwogi .

      Niemcy z apetytem pochłaniali pieczeń . Anielka widziała , że im smakuje  . Podziękowali i wyszli tupiąc po podłodze podkutymi obcasami . Wsiedli  na swoje rowery .

      Głośno zapłakała Marysia a Aniela poczuła jak wali jej serce ze strachu i plecy oblewa zimny pot .

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      wtorek, 13 lutego 2018 16:50
  • piątek, 02 lutego 2018
  • czwartek, 01 lutego 2018
    • UROCZYSTE WRĘCZENIE NOT IDENTYFIKACYJNYCH.

      STOWARZYSZENIE RODZIN ŻOŁNIERZY NARODOWYCH SIŁ ZBROJNYCH VII OKRĘGU ŚLĄSKIEGO W ŻYWCU - PREZES LEWANDOWSKI ŁUKASZ PIOTR.http://www.krs-online.com.pl/stowarzyszenie-rodzin-zolnierzy-krs-7675178.html

      W pałacu prezydenckim odbyła się w dniu dzisiejszym doniosła uroczystość. Mianowicie rozdanie not identyfikacyjnych przedstawicielom rodzin żołnierzy wyklętych. Ułamki kości bohaterów pozwoliły pracownikom IPN zidentyfikować ofiary UB .

      UROCZYSTOŚĆ WRĘCZENIA NOT IDENTYFIKACYJNYCH  Z UDZIAŁEM PREZYDENTA RP ANDRZEJA DUDY.https://www.youtube.com/watch?time_continue=4&v=uP0ipHBs3pw

      Z Gminy Węgierska Górka odbierały te noty rodziny bohaterów : Michała Pajestki z Ciśca,

                                                                                                   Franciszka Koniora z Cięciny,

                                                                                                   Józefa i Karola Maślanki z Ciśca

       

      MICHAŁ PAJESTKA PSUD."LESZCZYNA"

      Zniszczone w wyniku eksplozji szczątki Michała Pajestki zostały odnalezione w marcu 2016 r. w wyniku prac prowadzonych przez IPN na terenie Starego Grodkowa.

      Urodził się 11 sierpnia 1925 r. w m. Cisiec w pow. żywieckim, był synem Leona i Barbary z d. Kubicy. W latach 1945–1946 był żołnierzem zgrupowania Narodowych Sił Zbrojnych pod dowództwem Henryka Flamego pseud. „Bartek”, działającego na terenie pow. bielskiego, cieszyńskiego, żywieckiego i pszczyńskiego. Został zamordowany w wyniku operacji „Lawina” przeprowadzonej przez organy bezpieczeństwa we wrześniu 1946 r. 

       

      Franciszek Konior, pseud. „Rekin”

      Urodził się 30 marca 1926 r. w m. Cięcina pow. Żywiec, był synem Józefa i Karoliny. W latach 1945–1946 był żołnierzem zgrupowania Narodowych Sił Zbrojnych pod dowództwem Henryka Flamego pseud. „Bartek”, działającego na terenie pow. bielskiego, cieszyńskiego, żywieckiego i pszczyńskiego. Został zamordowany w wyniku operacji przeprowadzonej przez organy bezpieczeństwa we wrześniu 1946 r .Szczątki Franciszka Koniora ostały odnalezione w marcu 2016 r. w wyniku prac prowadzonych przez IPN na terenie Starego Grodkowa.

      Józef Maślanka, pseud. „Borsuk”, ur. w 1921 r. w Ciścu pow. Żywiec, s. Ignacego i Wiktorii z d. Gregorzek

      Karol Maślanka, pseud. „Tygrys”, ur. w 1923 r. w Ciścu pow. Żywiec, s. Ignacego i Wiktorii  z d. Gregorzek

      Obaj bracia byli w latach 1945–1946 żołnierzami zgrupowania Narodowych Sił Zbrojnych pod dowództwem Henryka Flamego pseud. „Bartek”, działającego na terenie pow. bielskiego, cieszyńskiego, żywieckiego i pszczyńskiego. Zostali zamordowani w wyniku operacji „Lawina” przeprowadzonej przez organy bezpieczeństwa we wrześniu 1946 r.Zniszczone w wyniku eksplozji szczątki jednego z braci zostały odnalezione w marcu 2016 r. w wyniku prac prowadzonych przez IPN na terenie Starego Grodkowa. Na podstawie badań genetycznych nie można jednak określić, do którego z braci Maślanków należą zidentyfikowane szczątki.

      Źródło:https://ipn.gov.pl/pl/aktualnosci/46446,Kolejni-bohaterowie-ofiary-rezimow-totalitarnych-odzyskuja-tozsamosc.html 

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      czwartek, 01 lutego 2018 19:25
  • sobota, 06 stycznia 2018
  • poniedziałek, 30 października 2017
  • poniedziałek, 03 lipca 2017
  • niedziela, 19 marca 2017
  • wtorek, 28 lutego 2017
    • FRANIA GOTUJE . HISTORIA PRAWDZIWA OPOWIEDZIANA PRZEZ MOJĄ TEŚCIOWĄ.

      MATKA MOJEGO MĘŻA - FRANCISZKA PAJESTKA  Z DOMU KUBICA. TO SIOSTRA ŻONY WŁADYSŁAWA SZCZOTKI "ORLIKA" , KTÓRY UKRYWAŁ SIĘ W LASACH AŻ DO 1950 r. DWÓCH BRACI MOJEGO TEŚCIA STANISŁAWA PAJESTKI : FRANCISZEK PAJESTKA  I MICHAŁ PAJESTKA  NALEŻELI DO NSZ I ZGINĘLI W 1946 r. MIETEK - MÓJ MĄŻ A MARYSIA TO MATKA PIOTRA TYRLIKA, GRZEGORZA TYRLIKA, JACKA TYRLIKA I GABRYSI KABACIK.

      http://kpa.blox.pl/2014/04/Frania-gotuje.html

      Od sierpnia 1943 roku Niemców w okolicy przybyło . Przez wieś przejeżdżały patrole policyjne .  Jeździło także gestapo swoimi ciężkimi motocyklami .

      A we wrześniu 1943 r. bestialski mord na Polakach w Kamesznicy i w Żabnicy odbił się echem od Beskidów i cały październik płakał deszczem .

      Ludzie wspominali też jesienną gehennę sprzed dwóch lat , kiedy to Żywiecczyzna zadrżała od grozy podczas wysiedleń , które trwały od 22 września 1940 r. do 31 stycznia 1941 r. na mocy wydanego przez Adolfa Hitlera dekretu z 7 października 1939 r. Zakładał on włączenie Górnego Śląska , w ramach którego znalazła się i Żywiecczyzna do Rzeszy Niemieckiej .

      16 tysięcy mieszkańców Żywiecczyzny zostało wywłaszczonych , wysiedlonych i deportowanych do Generalnego Gubernatorstwa przez okupanta hitlerowskiego w ramach Akcji Żywiec (Aktion Saybusch).

      Do izby u dobrych ludzi , którą zajmowała Frania - żona Frankowego brata Stanisława będącego na przymusowych robotach w Niemczech i do innych rodzin partyzantów coraz częściej zaglądali Niemcy .

      Frania oczekiwała dziś obu chłopców z lasu . I Franek i szesnastoletni Michał przystępowali do sakramentu Bierzmowania w sąsiedniej wsi Żabnicy , którego udzielić miał im  biskup krakowski . Przyjechać miał sam Arcybiskup Adam Książę Sapieha .

      Obaj przebrali się w garnitury i śnieżnobiałe , wyprane przez bratową Franię koszule i poszli przez pola do Żabnicy . Frania z małym Mietkiem na ręce i Marysią biegającą za jedną z pięciu ich kur stała przed domem i modliła się za całą rodzinę . Oczami śledziła znikające sylwetki szwagrów . Wpadła do ciasnej , zajmowanej przez nią izby . Wyniosła ubrania do stodoły i przykryła słomą .

      - Mamo , Niemcy tu idą .

      Frania wrzuciła do popielnika leżący pod poduszką pistolet , przysypała go resztką zimnego popiołu .

      Hitlerowiec rozejrzał się po izbie , podniósł poduszkę , pierzynę , zajrzał pod łóżko i do szafy .

      - Gdzie syn ? - rzucił pytanie .

      Wskazała ręką na bawiącego się kamykami Mietka .

      - Ale ten partyzant ?

      - Nie mam innego syna tylko jeszcze mam córeczkę .

      - Był tu dziś wujek ? - zwrócił się do małej Marysi  Niemiec .

      - Nikogo u nas nie było - hardo i śmiało odrzekła dziewczynka .

      Drugi wszedł do sąsiedniego pomieszczenia  . Później obaj zajrzeli do szopy i stodoły. Wreszcie poszli sobie. Frani wydawało się , że trwa to wieki .

      Obrała ziemniaki . Postawiła z garnkiem na piec . Napaliła w piecu . Kiedy już sporą chwilę ziemniaki i zupa gotowały się na piecu rozległ się huk i piec rozleciał się na kawałki .

      - Bogu dzięki , że dzieci były na podwórku .

      KAZIMIERA PAJESTKA.

       

      Mam jeszcze kilka historii rodzinnych, które mam nadzieję zamieścić tutaj.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      wtorek, 28 lutego 2017 20:26
  • niedziela, 26 lutego 2017
  • poniedziałek, 13 lutego 2017
  • poniedziałek, 06 lutego 2017
    • ŻOŁNIERZ NSZ I LEKARZ ADAM BODZEK.

        

      Notatka i fotografia skopiowane z internetu :

      W kościele Św.Floriana w Żywcu-Zabłociu odbędą się uroczystości pogrzebowe dn, 7 lutego 2017 r. (wtorek) o godz. 14.

      W wieku 84 lat zmarł Adam Bodzek ps. Najlepszy. Był Żołnierzem wywiadu w oddziele Jerzego Figury ps. Juhas. Podporządkowanym Henrykowi Flame ps. Bartek. Od grudnia 1945 do 1947 roku działał w konspiracji NSZ. Nigdy Urząd Bezpieczeństwa nie trafił na jego trop a więc uniknął wiezienia. Ukończył Szkołę Gimnazjum w Żywcu. Następnie rozpoczął studia medyczne. Był lekarzem Chorób Wewnętrznych. W latach 90-tych wstąpił do powstałego Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych Okręg Podbeskidzie, gdzie aktywnie działał.Przesłuchiwany i zastraszany przez funkcjonariuszy SB nie zrezygnował z tworzenia Związku i do końca realizował misję działacza związkowego. 

       Adam Bodzek (znany w środowisku żywieckim lekarz chorób wewnętrznych) w latach 80 podjął aktywną działalność na rzecz utworzenia struktur NSZZ "Solidarność" w służbie zdrowia na terenie Żywca i powiatu.W dniu 23.11.2010 r. w Szpitalu Powiatowym w Żywcu odbyło się uroczyste spotkanie z dr. med. Adamem Bodzkiem, wyróżnionym medalem trzydziestolecia NSZZ "Solidarność".

      Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie :


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 06 lutego 2017 17:58
  • wtorek, 31 stycznia 2017
  • sobota, 28 stycznia 2017
    • PARTYZANCI VII OKRĘGU ŚLĄSKIEGO NSZ ZGRUPOWANIA "BARTEK".

      RYNGRAF - noszony na piersi przez partyzantów NSZ.

        Henryk Flame (1918 Frysztat - 1 grudnia 1947 Zabrzeg).

      Antoni Biegun "Sztubak"(1924-2001)obok symbolicznego grobu partyzantów NSZ.

       Ks.mjr. Rudolf Marszałek. Związany z Oddziałem NSZ "Orła Białego" (Gustawa Matusznego), Brygadą  Świętokrzyską i z VII Oddziałem NSZ Henryka Flamego (Bartka). Aresztowany przez UB w 1946 r. Zamordowany 2 lata później przez władze komunistyczne.

      Święty  Jan Paweł II (18.05.1994 r.): 

      Trzeba wspomnieć wszystkich zamordowanych rękami także polskich instytucji i służb bezpieczeństwa pozostających na usługach systemu przyniesionego ze wschodu. Trzeba ich przynajmniej przypomnieć przed Bogiem i historią, aby nie zamazywać prawdy, naszej przeszłości w tym decydującym momencie dziejów”.

       Walka z okupantem niemieckim podczas wojny .

      Od września  1939 r. czyli od samego początku  podbicia Polski przez niemieckie nazistowskie wojska Hitlera zaczęły powstawać organizacje czynnego oporu na terenie lasów okolic Baraniej Góry . Zalążkiem były kilkuosobowe grupy . Te  oddziały początkowo niezrzeszone tworzyli mężczyźni ukrywający się w lasach  przed wywiezieniem na roboty do Niemiec czy wcieleniem do niemieckiego wojska , lub  członkowie tworzących się pod okupacją niemiecką polskich organizacji podziemnych .  Napadały one na Niemców głównie w celu zdobycia na nich broni , często równocześnie w kilku wsiach . Szerzyli w ten sposób panikę wśród Niemców budząc w nich przeświadczenie , że oddziały partyzanckie są liczne i silne .

      Z biegiem czasu grupy partyzanckie rozrosły się do sześciu  kilkunastoosobowych oddziałów . Oddział "Orła Białego" przyjął nazwę  "Barania" i Związek Walki Zbrojnej narzucił mu dowódcę "Urbana" jesienią 1942 r. Partyzanci lubili go i szanowali jako niezwykle uczciwego i prawego człowieka .

      W rejonie Beskidu Żywieckiego i Śląskiego powstały :"Romanka" , "Czantoria" , "Malinka"a do beskidzkich lasów przenikali nawet Słowacy jak Rudolf Bestwina (który po wojnie ożenił się w Kamesznicy ).

      Władze hitlerowskie stosowały różne sposoby przeciwdziałania partyzantom . Osadzanie ludności polskiej w więzieniach i obozach koncentracyjnych , rozstrzeliwanie i wieszanie , przesłuchiwanie w więzieniach - stało się nieodłącznym elementem działań niemieckich .

      Od 22 września 1940 r. do 31 stycznia 1941 r. na mocy wydanego przez Adolfa Hitlera dekretu z 7 października 1939 r. , który zakładał  włączenie Górnego Śląska , w ramach którego znalazła się i Żywiecczyzna do Rzeszy Niemieckiej , ludność polska traktowana była jako cudzoziemcy  . 16 tysięcy mieszkańców Żywiecczyzny zostało wywłaszczonych , wysiedlonych i deportowanych do Generalnego Gubernatorstwa przez okupanta hitlerowskiego w ramach Akcji Żywiec (Aktion Saybusch).

      Za działalność partyzancką w lasach w okolicach Baraniej Góry i za pomoc okolicznej ludności niesioną  partyzantom Niemcy hitlerowscy  powiesili  w Kamesznicy 10 osób dnia 3 września 1943 r. , a 11 osób  tego samego dnia w Żabnicy .

      Partyzanci po wojnie

      Oto fragment uchwały Sejmu RP z 9 listopada 2012 r., podjętej w związku z 70. rocznicą powstania Narodowych Sił Zbrojnych:

      „Siedemdziesiąt lat temu, w 1942 r., powstały Narodowe Siły Zbrojne, jedna z trzech największych polskich organizacji wojskowych walczących o wolną i niepodległą Polskę. Narodowe Siły Zbrojne utworzone zostały przez działaczy ruchu narodowego i realizowały program polityczny tego nurtu ideowego, akcentując szczególnie potrzebę walki z okupantem zarówno niemieckim, jak i sowieckim. Historyczną zasługą tej organizacji było wysunięcie przez jej środowisko polityczne postulatu powrotu Polski na Ziemie Zachodnie.

      Narodowe Siły Zbrojne, zachowując swoją samodzielność, stały się częścią Sił Zbrojnych w Kraju, podległych legalnym władzom RP na uchodźstwie i wniosły istotny wkład w walkę o niepodległość Rzeczypospolitej. Po zakończeniu II wojny światowej żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych, a także członkowie Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, które przejęło spuściznę NSZ, byli zaciekle zwalczani przez komunistyczne siły bezpieczeństwa. Ostatnie oddziały zbrojne ruchu narodowego wytrwały w walce do przełomu lat czterdziestych i pięćdziesiątych.

      Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, czcząc ich pamięć, stwierdza, że Narodowe Siły Zbrojne dobrze zasłużyły się Ojczyźnie”.

      Antoni Biegun "Sztubak""Szary"  z Milówki wśród partyzantów na Baraniej Górze pojawił się dopiero w lipcu 1945 r. Szybko zebrał ich  przeszło trzydziestoosobowy oddział , który zajął się najpierw likwidacją kolaboracji  i bandytyzmu .

      Oto słynna akcja 3 Maja 1946 r.  w Wiśle w relacji Władysława Foksa pseud. "Rodzynek"(mieszkającego w Żywcu i obchodzącego w br. 97 rocznicę urodzin ) :

      „Na dzień 3 maja 1946 roku została zarządzona koncentracja prawie wszystkich oddziałów do sztabu na Baraniej Górze. W koncentracji tej nie brał udział oddział „Szarego” Antoniego Bieguna, któremu wyznaczono rolę zabezpieczenia terenu wokół Wisły, natomiast żołnierze oddziału Rodzynka rozmieszczeni zostali w miastach Cieszynie, Bielsku, Białej i Żywcu przy koszarach wojskowych, Urzędach Bezpieczeństwa, Komendach MO i ORMO, gdzie w razie jakichkolwiek większych zgrupowań mieli natychmiast o tym meldować. Przy takiej obstawie oddziały „Bartka” zeszły ze stoków Baraniej Góry i w szyku bojowym, w pięknym uzbrojeniu, z ryngrafami na piersiach przemaszerowali ulicami Wisły. Oddziały te w ilości 200 żołnierzy prowadził z-ca komendanta Oddziałów Leśnych Jan Przewoźnik „Ryś” a defiladę przyjmował sam komendant Henryk Flame „Bartek”. Trwało to około dwóch godzin".

      Kpt. Henryk Flame ps. "Grot" w AK ( w walce z hitlerowcami ) ,  a później działał pod pseudonimem  "Bartek" - legendarny dowódca partyzantów NSZ (w walce z komunizmem), bohater , który powinien służyć za wzór naszej młodzieży - i Antoni Biegun "Sztubak"(dowódca  VII Okręgu NSZ wchodzącego w skład zgrupowania "Bartka"). Obaj przeciwni byli wysyłaniu na zachód swoich partyzantów i nawet podejrzewali zagrożenie ze strony Henryka Wendrowskiego ps."Lawina" .  Henryk Wendrowski wygłosił 20 sierpnia 1946 roku na Baraniej Górze płomienne przemówienie do partyzantów NSZ, w którym poinformował o rozkazie dowództwa NSZ przegrupowania oddziałów leśnych na zachodnie ziemie odzyskane. Tak rozpoczęła się operacja bezpieki pod kryptonimem „Lawina” , która stanowiła początek zbrodni ludobójstwa dokonanej na  partyzantach Narodowych Sił Zbrojnych.

      Dziś już wiemy , że były  2 miejsca masowych mordów . Jedno - w okolicach wsi Baruta , na pograniczu opolskiego i śląskiego województwa , drugie niedaleko Łambinowic .

      Antykomunistyczna partyzantka prowadziła nierówną walkę z UB , MO , KBW , ORMO po wojnie do roku 1947 , kiedy to władze ogłosiły amnestię . Wtedy nieliczni pozostali ujawnili się , a kilku dalej pozostało w lesie . Najdłużej , bo do 24 listopada 1950 r. ukrywali się w Kamesznicy dwaj partyzanci "Bartka" : Jan Filary ps."Lis" i Władysław Szczotka ps."Orlik" . Zostali otoczeni przez grupę operacyjną w zasadzce zorganizowanej na podstawie donosów przez cieszyński Urząd Bezpieczeństwa Publicznego  i zastrzeleni tam , gdzie samotnie w strachu pędzili tak długo swoje życie - wśród beskidzkich lasów , które wiele powiedziałyby o przyjaźni i zdradzie gdyby potrafiły mówić.

      Zbigniew Herbert powiedział 

      "Nie dajmy zginąć poległym ".

      a  Wawrzyniec Hubka  :

      "Mnie okrzyczano przestępcą , lecz tej potwarzy nie wstydzę się wcale ,

      Bo to , com uczynił - czyniłem dla Polski i ku jej chwale "...

      Słowa wiersza żołnierza Narodowych Sił Zbrojnych Wawrzyńca Hubki pseudonim "Drwal" i drugi :"Góral" , poety . Ukrywał się w lesie do 1951 r.  Jesienią tegoż roku został aresztowany i  skazany na 12 lat więzienia za działalność w antykomunistycznej partyzantce. Wyszedł w 1956 r. Pisał wiersze . Zdobywał nagrody w konkursach poetyckich ziemi żywieckiej .

      Na prośbę Antoniego Bieguna z Milówki pseudonim  "Sztubak"- byłego dowódcy jednego z oddziałów partyzanckich działających po wojnie w rejonie Baraniej Góry ,  ks. Władysław Nowobilski - proboszcz kościoła jednej doby w Ciścu  wyraził zgodę na wzniesienie symbolicznego grobu przed kościołem .

      Ks. bp. Tadeusz Rakoczy poświęcił nagrobek w 1997 r. podczas zorganizowanej uroczystości patriotycznej.Tu w Ciścu w naszym Kościele jednej doby odbywają się teraz co roku  patriotyczne uroczystości dla uczczenia żołnierzy walczących po wojnie o wolną Polskę .

      Tu  27 kwietnia 2014 r. do Kościoła pod wezwaniem św. Maksymiliana Kolbe  przybyli przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej , w celu uświadomienia mieszkańcom Ciśca i innych miejscowości  okoliczności w jakich zginęli żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych oraz w celu pobrania próbek materiałów genetycznych i danych osobowych ofiar od ich najbliższych krewnych .

      Licznie zebrani krewni ofiar z września 1946 r. wysłuchali prelekcji ilustrowanej pokazem fotografii z miejsca tragedii , gdzie IPN prowadzi prace archeologiczne z użyciem najnowocześniejszego sprzętu wykopaliskowego . Wstrząsające były fotografie znalezionych kości ofiar , z których żadna nie była w całości . W oczach wielu słuchaczy błyszczały łzy .  Pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej  podjęli się tak trudnego a potrzebnego wyjaśniania mrocznych historycznych tajemnic .

      Dzięki badaniom IPN dziś już wiemy więcej  o tym , gdzie i w jakich okolicznościach zginęli  partyzanci z naszych okolic  , którym wzniesiono ten symboliczny grób .

      Dziś już wiadomo , że do zarządu Narodowych Sił Zbrojnych w Gliwicach weszło dwóch agentów kontrwywiadu sowieckiego i oni przyjechali  do "Bartka" , dowódcy jednego z  partyzanckich oddziałów działających w rejonie Baraniej Góry z rozkazem załadowania partyzantów na samochody , bo organizowany jest przerzut na zachód . Wyjechali kilkoma samochodami w różnych terminach . I ślad po nich zaginął .

      Dopiero kilka ostatnich lat badań przynosi wyjaśnienie chociaż części tajemnicy ich zaginięcia - to  Polana Śmierci w Barucie  w pobliżu Strzelec Opolskich .  

       Do Baruty corocznie z Ciśca ks. Władysław Nowobilski organizuje wyjazdy rodzin poległych partyzantów .

      Partyzanci działający w lasach porastających stoki Baraniej Góry mogli prowadzić  działalność ponieważ mieli oparcie w swoich rodzinach mieszkających w okolicznych wsiach Beskidu Śląskiego i Żywieckiego . Aprowizacja dla przeszło 180 ludzi , przetrwanie zimy , chorób , akcje - to wszystko wymagało zaangażowania wielu ludzi akceptujących ich działania : gospodarzy , piekarzy a także zaprzyjaźnionych lekarzy . Twardzi , beskidzcy górale w większości potrafili być pomocni partyzantom . Na szczególne wyróżnienie zasługują mieszkańcy polan śródleśnych  takich jak : Barania Bobki , Barania Cisiecka , Stecówka , Cumówki , Berkówki , Pietrasionka i inne , które w niedostępnych okresach zimowych służyły ciepłem swych siedzib . Latem pomocą służyli aż do 1950 r. juhasi i baca Jopek Józef wypasający owce na Hali Magurce (radziechowskiej). 

      Początkowo oddział "Sztubaka " należał do zgrupowania " Bartka "Henryka Flame ,który w grudniu 1947 r. zginął od kuli milicjanta Rudolfa Dadaka .

      Krewni partyzantów NSZ nauczeni strasznymi doświadczeniami , milczeniem przez długie lata o czynach swoich bliskich dalej niezbyt chętnie o nich opowiadają .

      Ludzie z Ciśca , którzy należeli do oddziałów Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ) na czele których stał legendarny "Bartek" Henryk Flame wg listy IPN:

      Jan                    pseudonim : "Roch",Cisiec  ,partyzant

       1. Jan Dróżdż                   łącznik , partyzant,

       2. Franciszek Dziedzic  , "Orlik" ,  partyzant

       3. Władysław Dziedzic  "Waldemar" ,  partyzant

      4. Józef Greń                               partyzant

      5. Antoni Gustyński  "Kuna"    partyzant

      6. Józef Kubica   "Bolesław"   łącznik "Bartka"

      7. Władysław Kubica   "Czapla",  partyzant

      8. Stanisław Kupczak , "Huragan", "Zdrój" , partyzant

      9. Franciszka Kubica   , "Frania" , łączniczka

      10. Stanisław Kuśnierz , partyzant

      11. Stanisław Łajczak   ,"Wtorek , partyzant

      12. Jan Łajczak  ,  partyzant

      13. Genowefa Madejczyk  , "Jodła",  łączniczka

      14. Józef Maślanka , "Borsuk , partyzant

      15. Karol Maślanka  , "Tygrys" ,partyzant

      16. Jan Motyka                         , partyzant

      17. Franciszek Pajestka ,   partyzant

      18. Michał Pajestka  ,  partyzant

      19. Tadeusz Skrzypek ,"Zan", wywiad,łączność , partyzant ,

      20. ?           Słowik  ,  partyzant

      21. Jan Szczotka  , "Hucuł",  partyzant

      22. Karol Szczotka  ,  partyzant

      23. Stanisław Szczotka   ,  partyzant

      24. Jan Talik , "Konicek" , partyzant

      25. Franciszek Talik  , "Miś", partyzant

      25. Karol Talik , "Ryś" , partyzant

      26 .         Tetłak  , partyzant

      27.         Tyrlik , partyzant

      28. Julian Wojciuch  , "Wróbel",  partyzant

      29. Jan Wojtas  ,"Pilot",  partyzant

      30.        Wojtas ,  partyzant

      31. Franciszek Zawada , "Skrzetuski",  partyzant

      32. Jan Zawada , "Grom" , partyzant

      33. Józef Zawada  , "Sosna" , partyzant

      34.Franciszek Brodka, partyzant

      (Szczegółowe dane mam jeszcze niepełne i w miarę ich zdobywania wpis będę uzupełniać. K. Pajestka).

      Władysław Dziedzic "Waldemar". Na początku lat pięćdziesiątych odsiadywał wyrok w więzieniu w Rawiczu . Następnie wyjechał do Australii. Według słów pani Ewy Kuś w latach osiemdziesiątych ub. wieku powrócił do kraju i mieszkał w mieszkaniu , które było zapisane na panią Ewę, wraz z matką, którą przywiózł do Bielska - Białej ze Świnnej. Pani Ewa Kuś po jego śmierci przeniosła się do Żywca - Sporysza .Szczegółów podała mi mało, bo ma już kłopoty z pamięcią . Podkreślała w rozmowie, że bał się i nie chciał mówić o swoim życiu . 

      Franciszek Dziedzic  . Wraz ze starszym bratem Władysławem  i innymi brał udział w latach pięćdziesiątych w ucieczce z więzienia , jednak pochwycony , oskarżony o czynny udział w zorganizowaniu akcji skazany został na dożywocie . Po wyjściu z więzienia pracował jako piekarz w Milówce . W 1972 przeszedł na rentę inwalidzką .

      Jan Talik "Konicek" po wyjściu z więzienia zbierał przedmioty używane przez przodków mieszkańców tych terenów ,  do swojego prywatnego muzeum ,  człowiek niezwykły , miłośnik gór , góralskiej tradycji , umiejący pięknie śpiewać i opowiadać gwarą okolic Żywca .

      Jan Drożdż , Michał Pajestka i Franciszek Pajestka  . Młodszego , siedemnastoletniego zapaleńca Michała , który był w oddziale chroniony i nie mógł się doczekać , kiedy pójdzie z innymi na akcję żegnał w Wiśle starszy brat Franek Pajestka - który był w oddziale Bartka zwiadowcą wraz z Janem  Drożdżem . Obaj : i Janek  Dróżdż i Franek Pajestka wyjechali wraz z innymi drugim  transportem w nieznane   . W tej liczbie wysłanych 167 żołnierzy Bartka  z NSZ " Beskidy" zginęło 2  wujków mojego męża , braci ojca  i zarazem 2 wujków wójta Gminy Węgierska Górka Piotra Tyrlika ( bracia dziadka Stanisława Pajestki ) : Franciszek Pajestka  i Michał Pajestka.

      Jan Szczotka pseud . "Hucuł" - były żołnierz Zgrupowania Partyzanckiego NSZ "Bartek" , kombatant NSZ . Podczas wojny walczył z okupantem hitlerowskim w lasach sandomierskich , gdzie wraz z rodzicami został wysiedlony z Ciśca . Walkę kontynuował w beskidzkich lasach zaraz po wojnie w oddziale najpierw Antoniego Bieguna pseud."Sztubak" , później "Bartka"( Henryka Flame ) z innym wrogiem - komunistyczną władzą panoszącą się w Polsce . Ujawnił się 5 marca 1947 r i był jednym z nielicznych , którzy przeżyli powojenne piekło skrytobójczych mordów dokonanych przez funkcjonariuszy UBP , wieloletnie więzienie i represje . Zdobył zawód spawacza i pracował w Węgierskiej Górce .

      Antoni Gustyński "Kuna" i Franciszka ( Kubica)"Frania" - On były partyzant NSZ , ona: łączniczka . Ujawnili się w 1946 . Zwolnieni z więzienia w 1947 r. po amnestii . W 1948 r. pobrali się . W 1951 r. został aresztowany w Milówce i oskarżony o zabicie sowieckiego skoczka i za posiadanie broni . Dostał 5 lat więzienia . Odsiedział 3 lata pracując cały czas w kopalni "Siersza" i wyszedł na warunkowe zwolnienie . Żona jego , po aresztowaniu męża żyła w skrajnej biedzie z trójką dzieci , często niepokojona przez odwiedziny milicji i UB , bo podejrzewali , że dalej kontaktuje się z pozostałymi w lesie  kilkoma partyzantami antykomunistycznymi . A tak właśnie było . W 1954 r. Gustyńscy przenieśli się z Kamesznicy do   Ciśca  . Tu wychowali swoje dzieci . Na cmentarzu w Ciścu znajduje się ich grób .

      Tadeusz Skrzypek "Zan" nie ujawnił się i zaginął bez śladu .19.04.2018 - uzupełnienie. Dziękuję Marianowi Gilkowi, który zwrócił mi uwagę na grób znajdujący się na cmentarzu w Ciścu z następującym napisem: "Tadeusz Skrzypek 22.08.1826- 24.04.1986"

      Stanisław Kupczak "Huragan" , "Zdrój" . Ujawnił się w Nowym Targu . Wrócił do domu . Tu w 1948 r. został aresztowany i przetrzymywany bez wyroku do 1950 r. Wrócił do Ciśca , ożenił się , pracował jako księgowy . Kombatant NSZ .

      Anna Szczotka ( primo voto Maślanka   wdowa po Józefie Maślance pseudonim  „Borsuk”, partyzancie Narodowych Sił Zbrojnych z oddziału Antoniego Bieguna „Sztubaka”." za pomoc udzielaną partyzantom była aresztowana w grudniu 1945 r. Maltretowana przez funkcjonariuszy UB w Żywcu, nikogo nie wydała . Sądzona przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie wiosną 1946 r. została uniewinniona . W sierpniu 1946 r. ostatni raz widziała się z mężem, który wraz z innymi partyzantami zdecydował się na wyjazd na Zachód. Józef Maślanka został zamordowany we wrześniu 1946 r. przez funkcjonariuszy UB, najprawdopodobniej w trakcie tzw. operacji „Lawina” na  Śląsku Opolskim.  

      Przeszło 70 lat upłynęło od r. 1946 - bohaterowie walk antykomunistycznych  między innymi i z Ciśca zginęli w niewyjaśnionych dotąd do końca okolicznościach . Zdrajcy nie zostali ukarani . Rodziny latami poszukiwały swoich bliskich przez Polski Czerwony Krzyż  i innymi dostępnymi środkami .

      Maciej T. Nowak " Operacja "Lawina" . "Dzieje przemilczanej zbrodni "to książka wydana w 2012 r. przedstawiająca te tragiczne zdarzenia w świetle badań Instytutu Pamięci Narodowej

      Na polanie Hubertus między wsiami Barut i Dąbrówka miejscowa ludność postawiła partyzantom z rejonu Beskidu Śląskiego i Żywieckiego pomnik . Napis na na nim głosi :

      "We wrześniu 1946 r. do resztek oddziałów leśnych NSZ , AK , Win działających w górach w rejonie źródeł Wisły , Soły i Skawy , a walczących dalej , (mimo zakończenia wojny w maju 1945 r. ) o prawdziwie wolną i niepodległą Polskę , przeniknęli konfidenci z milicji i Urzędu Bezpieczeństwa PRL-u , którzy obiecywali przeprowadzenie żołnierzy do Armii Polskiej gen. Andersa we Włoszech .

      W czasie tej akcji oddziały zostały podzielone na mniejsze grupki , a następnie rozbrojone . Partyzantów przewieziono samochodami do stodoły stojącej na tej polanie . Po drodze dołączono do nich przetrzymywanych w więzieniach żołnierzy powracających z zachodu do Polski oraz AK - owców .

      By nie było żadnych świadków , przygotowanego dokładnie mordu , las otoczono szczelnym kordonem milicji , w czasie przejazdu samochodów przez pobliską wieś Barut , z drogi i obejść usunięto wszystkich ludzi , okna musiały być szczelnie pozasłaniane , przy każdym domu stał milicjant .

      Spowodowany został potężny wybuch amunicji i benzyny celowo ukrytych pod dylami i słomą . Ogień strawił doszczętnie stodołę , łącznie z ciałami rozszarpanych żołnierzy . Ranni porozrzucani wybuchem po całej polanie byli dobijani i wrzucani do ognia . Żołnierzy , którzy nie mieścili się w stodole , rozstrzelano w pobliskich zagajnikach .

      Postawienie tegoż pomnika stało się możliwym dopiero po 54 latach od dokonania tego perfidnego mordu , gdy zrywem Solidarności całego narodu , obalony został zbrodniczy ustrój komunistyczny a do Polski nadeszła wolność i niepodległość , o którą walczyli ci młodzi 18 - 25 letni partyzanci . Cześć ich pamięci ! Boże daj Im wieczne spoczywanie !" 

       A DO CZEGO POTRZEBNY CI TEN MÓJ TEKST, ŻE DRUKUJESZ GO W TEN SPOSÓB?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      sobota, 28 stycznia 2017 21:23
  • środa, 30 listopada 2016
    • ZIEMIA PRZEMÓWIŁA - FILM O MAKABRYCZNEJ ZBRODNI BEZPIEKI.

       

      "ZIEMIA PRZEMÓWIŁA"- film o makabrycznej zbrodni bezpieki na Żołnierzach Wyklętych  z terenu Żywiecczyzny w wyniku akcji prowokacyjnej "Lawina" przeprowadzonej przez U B przeszło 70 lat temu.

      "We wrześniu 1946 roku żołnierze z oddziału legendy Podbeskidzia kpt. Henryka Flame ps. „Bartek” byli przekonani, że trwa akcja ewakuacji ich na zachód. W rzeczywistości była to operacja Urzędu Bezpieczeństwa, któremu udało się wprowadzić w szeregi oddziału swoich agentów. Zgrupowanie Narodowych Sił Zbrojnych dowodzone przez „Bartka” zostało podzielone na trzy transporty, które z Podbeskidzia miały jechać na zachód. Wszystkie zatrzymały się na Opolszczyźnie. Żołnierze dostali kolację, w trakcie której częstowano ich zatrutym alkoholem. O świcie zaczęła się likwidacja – niektórych rozstrzelano, część zaś wysadzano w powietrze w budynkach, w których poprzedniego wieczora położyli się spać".

      Scenariusz produkcji, którą wyreżyserował Andrzej Buchowski, został oparty o książkę Macieja Nowaka pt. „Operacja Lawina. Przemilczana zbrodnia UB”.

       Zespół prof. Krzysztofa Szwagrzyka od kilku lat poszukiwał śladów tej zbrodni w Barucie, w okolicy Łambinowic i na terenie starego niemieckiego lotniska pod Starym Grodkowem. Równocześnie trwało też śledztwo IPN w tej sprawie. Szczątki żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych z oddziału kpt. Henryka Flame ps. „Bartek” udało się odnaleźć dopiero w marcu 2016 roku.

      Pomnik Żołnierzy Wyklętych w Żywcu.

       

      Symboliczny grób Żołnierzy Wyklętych w Ciścu .

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      środa, 30 listopada 2016 00:17
  • czwartek, 15 września 2016
  • niedziela, 26 czerwca 2016
  • poniedziałek, 02 maja 2016
  • niedziela, 03 kwietnia 2016
    • ŻOŁNIERZE WYKLĘCI - ODNALEZIENI !

      LINKI :

      RAECZPOSPOLITA : IPN trafił na szczątki żołnierzy "Bartka"?

      Wyklęci - odnalezieni.

      Rodziny odwiedziły miejsce ich spoczynku

        

      /fot. z internetu/

      Dzięki pracy archeologów z IPN  udało się w okolicach Starego Grodkowa odkryć szczątki  Żołnierzy Wyklętych z oddziału Henryka Flamego "Bartka" zamordowanych we wrześniu 1946 r.

      Katowicki IPN wznowił śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej zbrodnią przeciwko ludzkości popełnionej przez UB na żołnierzach NSZ z oddziału Henryka Flamego ps."Bartek".

      1 kwietnia delegacja rodzin zamordowanych z Ciśca na czele z proboszczem Władysławem Nowobilskim z Ciśca  oraz z Piotrem Tyrlikiem - wójtem Węgierskiej Górki i z Zofią Pajestką-Jurasz (pracującą  nad albumem "Cisiec na starej fotografii") udali się na miejsce- w okolice Grodkowa na Opolszczyźnie, gdzie znaleziono szczątki zamordowanych przez UB we wrześniu 1946 r. 

      ..."W komunikacie poinformowano , że w piątek ( 8 kwietnia) zakończono prace dotyczące poszukiwania szczątków w Starym Grodkowie na Opolszczyźnie prowadzone przez Samodzielny Wydział Poszukiwań IPN pod kierunkiem prof. Krzysztofa Szwagrzyka, pełnomocnika prezesa IPN ds. poszukiwań nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego. Prace te trwały od 7 marca 2016 r"...

      W ich wyniku odnaleziono szczątki ok. 30 osób , które przewieziono do Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu celem wykonania szczegółowych badań i wydania kompleksowej opinii sądowo-lekarskiej a także wykonane zostaną badania genetyczne.

      ..."Z komunikatu katowickiego IPN wynika , że 69 żołnierzy z formacji "Bartka" miało zostać zastrzelonych  strzałem w potylicę na terenie nieustalonej wciąż miejscowości powiatu opolskiego"... 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      niedziela, 03 kwietnia 2016 18:24

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny