Turystyka . Kultura . Tradycja . Historia . BESKIDZKIE BIBUŁOWE KWIATY .

Wpisy

  • wtorek, 04 maja 2010
    • MAJÓWKA W GRONIU czyli CISIECKIE KAPLICZKI cz. I

      Niedzielna Msza św. z majówką odbyła się w Ciścu na Żywiecczyźnie pośród  kwitnących drzew nad stromym stokiem Gronia . Ptaki akompaniowały wiernym czczącym śpiewem Matkę Boską Częstochowską w dniu 3 Maja , której obraz widnieje w malutkiej kapliczce obecnie remontowanej a pochodzącej podobnie jak ta obok drogi z 1905 r. Fundatorami obu kapliczek byli Strzałkowie .

      Anonimowy wykonawca poniżej widocznej tablicy uwiecznił rok ukończenia kapliczek : 1905 oraz nazwiska ich fundatorów -państwo : Michał Strzałka i jego żona Anna Strzałkowa z Porębskich /z Milówki/. To pradziadkowie mieszkajacych w widocznym na  fotografii domu leżącym między jedną a drugą kapliczką  . Wspomnieć należy o źródełku z wodą , w której lecznicze właściwości wierzy miejscowa ludność . Według rodzinnej legendy Państwa Strzałków /obecnie Płużków/ to woda ze źródełka i niezwykła pobożność prababci Anny przyczyniła się do cudownego ozdrowienia jednego z jej dzieci . Wdzięczni Matce Boskiej Rodzice  Michał i Anna postawili Jej dwie kapliczki . Dziś są to już zabytki . Na stronie frontowej kapliczki leżącej obok drogi widnieje relief przedstawiający klęczacą postać św. Dominika . Na dwóch  stronach po bokach kapliczki znajdują się  postacie dwu innych świętych . Od strony Milówki to św. Michał zaś od strony Węgierskiej Górki - św. Anna z małą św. Marią . Płaskorzeżby widoczne na fotografiach poniżej .

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      wtorek, 04 maja 2010 09:54
  • wtorek, 20 kwietnia 2010
  • niedziela, 18 kwietnia 2010
    • OJCZYZNĘ WOLNĄ POBŁOGOSŁAW PANIE !

      We wszystkich kościołach Podbeskidzia podczas Dni Żałoby Narodowej odbyły się uroczyste Msze św. w intencji OJCZYZNY , OFIAR KATYNIA , PAŃSTWA LECHA I MARII KACZYŃSKICH I  WSZYSTKICH  OFIAR KATASTROFY POD SMOLEŃSKIEM .

      Dziś o godz. 11 min.30 odbyła się Msza św.  w Kościele w Ciścu . Była to uroczystość o głębokiej treści patriotycznej . Taki właśnie charakter nadał jej ks. proboszcz Władysław  Nowobilski wraz ze swoim byłym uczniem i byłym ministrantem a obecnym na tej uroczystości wójtem Gminy Węgierska Górka - Piotrem Tyrlikiem . Przybyły na nią tłumy wiernych i delegacje z innych okolicznych miejscowości : Węgierskiej Górki , Żabnicy , Cięciny ,Milówki .

      Dużo widać było młodych ludzi , ponieważ o tej porze zawsze jest msza św. dla dzieci i młodzieży . Na długo pamiętać będą dzisiejszą LEKCJĘ PATRIOTYZMU .

       

      OJCZYZNA tj

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      niedziela, 18 kwietnia 2010 14:42
  • niedziela, 11 kwietnia 2010
  • czwartek, 08 kwietnia 2010
  • środa, 07 kwietnia 2010
    • GRUPA KOLĘDNICZA : SZLACHCICE NA ŻYWIECCZYŹNIE .

      W muzeum żywieckim powstał ostatnio dział etnograficzny wzbogacony o piękne stroje regionalne i kolędnicze .

      Zwyczaje i obyczaje Żywiecczyzny zwiazane są głównie z okresem zimowym , kiedy to ludność miała więcej czasu na rozrywkę . Latem czas pochłaniała ciężka praca na mało urodzajnych małych poletkach a także przebywanie z bydłem czy owcami na okolicznych polanach i halach .

      Już od jesieni chłopcy strugali maski , malowali je , wyklejali bibułą nakrycia głowy,szyli ręcznie lub przy użyciu maszyn do szycia elementy strojów z futer owczych , sukna , płótna . Dziewczyny wykonywały piękne hafty i heklowały (szydełkowały). Wieczorami ćwiczyli strzelanie z bata . Dzieci zaś przygotowywały szopki . Bo w Godnie Swiynta (w Święta Bożego Narodzenia ) należało godnie wystąpić .

      Mieszkańcy oczekiwali kolędników i chętnie zapraszali ich na podwórko lub do domów , bo wierzono , że życzenia ich się spełnią , przyniosą szczęście w święta i w nadchodzącym roku , krowa szczęśliwie się ocieli , owca przyniesie kilka jagniątek a dziewka dobrze się wyda (wyjdzie za mąż).

      Najciekawszą grupą kolędniczą byli Szlachcice . Byli , bo ta grupa kolędnicza istnieje jeszcze tylko we wspomnieniach ludzi , którzy ukończyli co najmniej 50 lat . Młodsi tego nie widzieli . Jeśli widzieli , to tylko wersję przygotowaną na Gody Żywieckie , bo w św. Szczepana po południu jak dawniej żadna grupa kolędnicza już teraz nie składa w domach życzeń jak dawniej . Kto zresztą teraz wpuściłby ich do swojego mieszkania ? Jeszcze kilkadziesiąt lat temu taka barwna grupa chodziła we wsi Kamesznica od domu do domu w dniu św. Szczepana i każdy z jej członków wygłaszał swoje wyuczone na pamięć kwestie . Grupę prowadził grajek z heligonką ,  na której wygrywał skoczne melodie . Gdy barwny , rozśpiewany , wesoły orszak młodych chłopców wszedł  do domu (dziewczyny nie mogły kreować żadnej postaci kobiecej ).Czasem pierwszy do domu wchodził Anioł i mówił :

      Niek bydzie pokwolony Jezus Krystus ,

      Dzieciątko sie narodziło

      Weselmy sie cały boży rok .

      Muzyka milkła a szlachcic ubrany w swobodną wersję munduru wojsk napoleońskich , z wieloma "orderami " pobrzękującymi na piersiach , z lampasami po bokach spodni  i rodzajem czaka na głowie (postać pierwsza z lewej strony na pierwszej fotografii  wykonanej w Muzeum w Żywcu a przedstawiającej wnętrze izby i "szlachcica" ) - zaczynał swoją mowę dostojnie przechadzając się wzdłuż izby i wystukując butami rytm wygłaszanego rymowanego tekstu . ( Kwestie te częściowo były zmieniane i przekręcane przez wygłaszajacych  a tekst brzmiał mniej więcej tak:)

      -Klaus - taus . Witom piyknie wszystkich ,  witom pana gości .

      Jestem ślachcic łurodzony , powiym to nojprościj .

      Mom copecke z pajyncyny , strusi piorko za niom ,

      Kany sie poruse , wsyndy mie witajom . (kany - gdzie)

      Mom obory , syroki dwornicek ,

      Nie wysiejem jo ze smatki psynice . (smatka -chustka)

      Mom jo brata w Łogrodziyńcu , śtyry krowy doi ,

      Jak jo mlyka potrzebuje - łun mie wodom poji .

      Mom jo brata w Łogrodziyńcu , co kobyły dusi ,

      Jak jo miynsa potrzebuje - łon mi kości znosi .

      Ide jo se do krawcykow , a łoni śniadajom ,

      jedno jaje trzek krawcykow pienci nozmi krajom .

      O wy mili trzej krawcycy łusyjcie mi zupon ,

      Nie za długi , nie za krotki jyno rowno z dupom .

      A zaś z tego co zostanie łusyjcie mi torbe .

      Nie za małom , nie za duzom - to w niom kierom porwe . (kierom - którą /dziewczynę/)

      Jo juz skońcył swoją mowe - jo jes ślachcic zwawy

      - a teraz zaś ty masarzu - sprostuj swoje łapy .

      Po nim na środek izby wpadał Masarz (rzeźnik ) w białym fartuchu ubrudzonym celowo czerwoną farbą , w białej czapce , z nożem oraz dużą ostrzałką do noża w rękach . Ostrząc ten nóż (co wywoływało strach w oczach dzieci i kobiet ) przechadzał się i wygłaszał swój tekst , krótszy znacznie od kwestii Ślachcica . Czasem wkładał do gumiaka nóż i ostrzałkę . Wtedy strach budziły ręce ufarbowane na czerwono , którymi wymachiwał i próbował złapać stojące za starszymi panny . Tak zaczął rytmicznie pokrzykiwać akcentując głośno niektóre wyrazy a najbardziej - ostatnie wyrazy w wersie wygłaszanej rymowanki :

      - Bóg pomagaj , Bóg powitaj , życem wiecór dobry ,

      A jo tez tu u Was , Państwo - niechaj bydom scodrzy .

      Wiym na pewno , ze mnie znocie , co jo jes za jeden

      Poznocie mnie ; dymom świnie , jes niom pan niejeden .

      A państwo pod dźwiyrze  puście tego wieprza .(dźwiyrze - drzwi)

      Jo mu łutne łeb toporem , niek zażyje pieprza .

      Jo przeskoce świni przez łeb , górol przez chałupe ,

      Jo łodetne świni głowe a górol zaś dupe .

      Jes tu górol w pogotowiu , co kobyły dusi ,

      Trzoski zbiyro , łogiyń kładzie , koryto gotuje .

      Panie Boze zapłać , jo jes masorz zwawy ,

      A ty górolu teraz sprostuj swoje łapy .

      Następny wbiegał Góral  lekko , w kierpcach , z okrzykami , dźwięczeniem dzwoneczków , które przyczepione miał do góralskiego ubrania : sukiennych białych spodni , szerokiego skórzanego pasa - i do kolorowego kapelusza z szerokim rondem , z którego zwisały około  piętnastocentymetrowe , barwne  , bibułowe równiutko przycięte wstążeczki zasłaniajace twarz . Coś głośno pokrzykiwał ale w tym dzwonieniu trudno Go zrozumieć :

      A co to nie wiycie po co jo tu prziseł ?

      Jyno sie zagrzejem , zaroz wom łopowiym .

      Prziseł jo tu na jarmacek z rożnymi rzecami :

      Ze synkami , ze spyrkami , razym z kiełbasami .

      Juzek sprzedoł jedno sadło a drugi mi spadło .

      Sprzedom jo to przecie wsystko na jarmacku ,

      wymie , głowe , synki , spyrki -wsystko co do znacku .

      Panicko z panockiym - wiym , córecke mocie .

      To mocie uraić - za mnie jom wydocie !

      Nie bydem ji dawoł jo nicego złego :

      Karmazyny , mamłazyny , placku łowsianego .

      A jo skońcył swoje słowa - jo se gorol zwawy

      A teraz ty Pielgrzymie sprostuj swoje łaby .

      Wchodzi Pielgrzym w zniszczonym ubraniu i w strzępach butów i mówi :

      Jo jes pielgrzim z Rzimu , zbójcy mie katowali ,

      Łosiołka pode mną zarombali ,

      Oooo jej !

      Lecem sobie hore miedzom , diabli wiedzom ka ta siedzom ,

      Wbiłek i mom tornia w nodze , ale mie tez boli srodze !

      Oooo jej !

      Mom jo łoto mydełecko rajskie ,

      Kto sie nim łumyje , tyn długo pozyje !

      Oooo jej!

      Mom tez łoto jabłusecko rajskie w Rzimie łuskubane ,

      wsytkim paniynecom łono zakazane .

      Mom zwonecek loterajski - jag na nim zadzwonie ,

      Wsyściutkie paniynki z Milowki rozgoniem .

      Mom tu poduwecke z bozego łosiołka ,

      kazdymu pomoze kogo myncy kolka !

      Żyd z Żydówką oferowali ze śmiechem i figlami sprzedaż i kupno różnych towarów a Cygan i Cyganka z dzieckiem - lalką zbierali do płachty bułeczki drożdżowe z serem , owoce i czasem - pieniądze , które z ochotą podawała im gospodyni i gospodarz po składanych przez nich życzeniach . Niektórzy częstowali swojskim winem porzeczkowym i jeżynowym . Nie pochwalał tego Szlachcic i wygrażał palcem gospodarzowi . Szlachcic zachowywał się z grzecznością pełniąc funkcję szefa tej kilkuosobowej grupy .

      PANI ROZALIA WOJTAS Z KAMESZNICY OPOWIADA O ZWYCZAJACH I ŻYCZENIACH : -przeczytaj.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      środa, 07 kwietnia 2010 09:12
  • niedziela, 04 kwietnia 2010
  • sobota, 27 marca 2010
    • CHRZAN W ROLI GŁÓWNEJ .

      CHRZAN STOI NA TRZECIM MIEJSCU PO CZOSNKU I CEBULI W TRADYCYJNYCH POTRAWACH O WŁAŚCIWOŚCIACH LECZNICZYCH . Używa się go jako pewnej zdrowej żywności . Góralki używały liści chrzanu do okładania mięsa , aby przechować go kilka dni w dzbanku w swojej "lodówce " : w studni . Tam w ciepłe dni było najzimniej . Fot z intrnetu : Laski chrzanu .

      Mus z chrzanu i białego sera .

      25 dag twarogu

      2 ugotowane na twardo jajka

      łyżka startego chrzanu

      4 łyżki jogurtu

      szczypta zmielonej gałki muszkatołowej , sól , pieprz ,

      pół pomidora , kilka rzodkiewek , kawałek zielonego ogórka - do wyboru , (aby ozdobić) .

      Składniki zmiksować na pulchma masę . Oziębić w lodówce . Udekorować .

      Sos chrzanowo - jogurtowy .

      kubek jogurtu naturalnego ,

      4 łyżki chrzanu w occie lub w kwasku cytrynowym

      sól , pieprz , odrobina cukru,

      Sładniki zmiksować , podawać do jaj lub mięs .

      PYSZNY CHRZAN WIELKANOCNY ZOSI Z NOWEGO SĄCZA- zobacz !

      WARIACJE NA TEMAT GÓRALSKIEGO JADŁA .

      Pisałam w ubiegłym roku o chrzanie .  Dziś kilka słów o jajkach i buraku .  Bez nich nie wyobrażam sobie Świąt Wielkanocnych .

      JAJA FASZEROWANE  . Ten  temat  zgłębimy na każdym portalu zajmującym się gotowaniem .

      Ja lubię takie :

      Jaja z tuńczykiem w zielonym sosie ( to  nie jest góralski przepis):

      Foto: K@zia

      6 ugotowanych na twardo jajek, puszka tuńczyka, łyżka majonezu, sól, pieprz .

      Sos: 200g szpinaku ( może to być 1/2 opakowania mrożonego szpinaku przygotowanego wg przepisu na opakowaniu ), 5-6 łyżek majonezu , 2 ząbki czosnku , łyżeczka soku z cytryny , szczypta cukru , 2 łyżki posiekanej zielonej pietruszki sól , pieprz .

      Ugotowane jajka przekroić na 2 połówki i wyjąć z nich żółtka . Żółtka utrzeć na gładką masę z tuńczykiem i majonezem , całość doprawić solą i pieprzem. Gotowym nadzieniem nadziać połówki białek tak , by powstała „górka”.

      Szpinak umyć a następnie wrzucić na 2 minuty do wrzącej wody. Odcedzić , przelać zimną wodą , odsączyć i zmiksować z  czosnkiem , wszystko dokładnie utrzeć z majonezem , sokiem z cytryny i cukrem. Dodać posiekana drobno natkę pietruszki i delikatnie wymieszać . Sos wlać na głęboki półmisek , ułożyć na nim faszerowane jajka i włożyć na 1,5 godziny do lodówki . Udekorować natką pietruszki.

      Smacznego!

      BURAK w górach po dzisiejszy dzień obok miodu i podbiału - to najpopularniejsze lekarstwo przeciw przeziębieniom .

      SŁODKI SYROP Z BURAKA PRZECIW PRZEZIĘBIENIU :

      Warto spróbować  tego  znakomitego syropu przeciw przeziębieniu :

      Z buraka (dokładnie wyszorowanego ) odcinamy od góry "przykrywkę " . We wnętrzu drążymy otwór i zasypujemy go cukrem . Kładziemy na 2 dni na ciepły kaloryfer albo od razu chwilę zapiekamy w piekarniku . Po 3 dniach (najlepiej) pijemy słodki czerwony buraczany syrop .

      Buraka zaleca się osobom anemicznym , kobietom w ciąży , cierpiącym na zaparcia , wszystkim , którzy cenią zdrowe odżywianie .

      Buraki zawierają sporo biopierwiastków : głównie wapnia , potasu , magnezu , żelaza i kobaltu . Powszechnie wiadomo  , że aby podnieść ilość czerwonych ciałek krwi pić należy sok z buraczków czerwonych z dodatkiem soku z marchwi . Kolor swój buraki zawdzięczają antocyjanom , którym przypisuje się działanie antyrakowe . Zarówno surowe jak i gotowane buraki są dobrym źródłem kwasu foliowego . Są zasadotwórcze , dlatego są świetnym dodatkiem do mięs .

      ĆWIKŁA Z CHRZANEM :

      Ugotowane buraki obrać póki ciepłe , po ostygnięciu kroić w cieniutkie plasterki i układać w słoju przesypując chrzanem . Zalać wodą z octem , solą i cukrem oraz liściem bobkowym i pieprzem .

      Kto nie lubi plastrów może zetrzeć buraki i po prostu dodać do nich chrzanu ze słoika .

      Dawna kuchnia.pl

      Kuchnia góralska

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      sobota, 27 marca 2010 13:38
    • PRZYSTAWECZKI GÓRALSKIE :

      1. OSCYPEK Z PATELNI.

      20 dag oscypka

      oliwa do smażenia

      Z oscypka odetnij zaokrąglone końce , resztę pokrój na półcentymetrowej grubości plastry . Kazdy plaster umocz w oliwie cieniutko rozlanej na talerzu i połóż na cienko posmarowana oliwą rozgrzanej patelni ok. po 2 minuty z kazdej strony aż lekko się zrumienią i zmiękną . podawaj z chlebem i dowolną pikantną sałatką .

      2. ŚLEDZIE W SOSIE ŚLIWKOWYM .

      8 matiasów śledziowych , szklanka mleka ,

      30 dag suszonych śliwek

      1/3 szklanki oliwy lub oleju

      2-3 łyżki soku z cytryny lub octu winnego

      szczypta cukru , szczypta soli ,

      garść migdałów

      2-3 godziny mocz śledzie w mleku . Osącz , zwiń w ruloniki . Migdały sparz , obierz ze skórki i drobno posiekaj . Śliwki namocz przez godzinę w 1/2 szklanki wody i rozgotuj je . Masę śliwkową przetrzyj przez sito , dodaj oliwę i migdały , wymieszaj , przypraw cukrem , solą i sokiem z cytryny . Ruloniki śledziowe ułóż na półmisku , polej sosem i udekoruj natką lub koperkiem zielonym.

      3. PASZTET JAGNIĘCY .

      70 dkg pieczeni jagnięcej /z łopatki/.

      30 dkg pokrojonej w kosteczkę szynki,

      3 cebule,

      2 strąki papryki lub zmieloną paprykę o smaku łagodnym ,

      4 ząbki czosnku,

      sok z cytryny,

      5 łyżek oliwy,

      sól, świeżo zmielony pieprz,

      Zmiksuj mięso z jarzynami i przyprawami . Jeżeli za gęste - dodaj rozbite jajko. Wsyp szynkę pokrojoną w drobną kostkę . Wymieszaj - wyłóż na wylepioną ciastem blaszkę . Piec krótko  .

      (Można w środek włożyć ugotowane na twardo jajka ). Może być też na śniadanie lub kolację.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      sobota, 27 marca 2010 10:13
    • TAAAKA RYBA .

      Foto z internetu : pstrąg potokowy .

      Pstrąg to smaczna ryba z rodziny łososiowatych , odmiana troci atlantyckiej przystosowana do życia tylko w wodach słodkich . Występuje też w górskich potokach Beskidów m.in w Sole i jej dopływach . W Polsce osiaga maksymalnie 80 cm długości i 5 kg masy ciała . Każdy prawie rybak złowił akurat tę największą !

      Okres ochronny - kiedy pstrąga łowić nie wolno - od 1 września do końca grudnia . Więcej na stronie :www.wędkuje.pl -przeczytaj i obejrzyj pstrąga tęczowego i potokowego .

      Kto nie potrafi moczyć kija może pstrąga kupić .

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      sobota, 27 marca 2010 08:51
  • poniedziałek, 22 marca 2010
    • CORNY I CYRWONY .

      Pietrańko wracoł na Cumowke poźnom porom przet połnocom . Jakosik zećmiło mu sie kie łopowiadał Kudłatymu ło tym , jak mu ktosik samogon gotowiutki po lesie połozlywoł . Łoba kombinowali kto to tez mog byś . Jesce całkiym nie wykrzyźwioł po tym , jak to ze Staskiym Kozarkem łobalili w sklepiy łu Jopka w Kameśnicy pore win łowocowyk , bo daleko było jesce do rynty Pietrańkuli a wylicyła mu psiokrew staro na kupno tak , ze niewiela mu łostało .

      Jechoł drogom bez las . Chmury wisiały nad Baraniom Górom i lada kwila mog loć desc . Było tak ćma ze cłowiek by kroku nie łused . Nale koń ciongnoł bo znoł dobrze droge du domu . Nad potockiem wisiała mgła i sła wilgoć na łuśpiony las . Zawse w Janosce koło łomu boł sie nojbardziyj . To było miejsce kany we wojne widzioł zabityk przez Niymcow dwok młodyk partyzantow . Patrzoł na nik skryty miyndzy drzewami . Skoda mu jik było bo to byli młodziutcy holce , tacy jak łun wtedy .

      Potocek tocył wezbrane wody po niedawnym descu i sumioł Pietrańce : - Po co ześ tak długo z Kudłatym ło gupstwak godoł ? Łobok miyndzy drzewami kole łomu łozległo sie pohukiwanie sowy . Zabobonny górol przezegnoł sie ze strachym . Zmowił wiecny łodpocynek za partyzantów . Łotarł pot z coła i poprawił kapelus .

      Pośpiywywoł , zeby sie nie boć :

      -Jadymy , jadymy a drozki nie wiymy , moze ludzie wiedzom to mi to powiedzom .

      - A kaz ci kto powiy jak tu zywej dusy w tym lesie ni ma ty stary durniu - na głos powiedzioł do siebie Pietrańko .

      -Jo ci powiym Pietrańko - łodezwoł sie ze zadku głos taki jagby z grobu wychodził . - Jo Cyrwony !

      Włosy Pietrańce stanyły dymba i jaze zimny pot łobloł mu pleca . Akurat zacynli jechać w ciymnym lesie pod gorke i koń z trudem ciongnoł a łuciongnuńć ni mog .

      -No , jedze , ty stary pierniku - wydziyroł sie Pietrańko i sukoł po ciymku bata ale go ni mog najś bo go juz downo stracił jak sukoł bułek kiedy głod nagły pocuł . Rynka natrafiła na wozie na cosik zimnego . Skocył jak łoparzony . Zabocył ze we flasce łostało mu niedopite wino co se na droge kupił .

      -Jedź corny łobocymy kto silniyjsy , bo cie cyrwony trzimo ! - łodezwoł sie zaś głos jagby spot ziymi .

      -Myslołek ze tyn deboł łostoł koło łomu  a łun zaś kole mnie !

      Lecioł bez las i wrzescoł wniebogłosy !

      - Na coz sie tak drzes ? - łusłysoł kole siebie w ciymności głos Pietrańkuli . Wrocili do wozu bo Pietrańkula łozgnyła bateryjke .  Łoświyciła woz i kole wozu .

      - Ty stary łośle , to nie widzis , ze mos woz zahamowany ! To jako kuń mioł cie łuciongnonć do gory ?

      - Jo nie hamowoł ! - dusiowoł sie Pietrańko - Na moj dusiu ! To Cyrwony ! Tyn deboł leśny ! Co go to widać z daleka .

      - A widziołeś go ? -dopytywała sie ze złością Pietrańkula łodkryncajonc hamulec .

      - Nady ćma , kaz go miołek widzieć ? -łoburzył sie Pietrańko . Stasek śmioł sie na wozie z ujka i ciotki . Siadli ku niymu a Corny ciongnoł ile sił ,  bo cuł ,  ze zblizo sie w sopie łowies . Pietrańko po roz dziesionty łopowiadoł zonie ło tym co ktosika godoł grobowym głosem i trzimoł mu woz . Pietrańkula zaś smioła sie po cichu bo wiedziała , ze jeji strachliwy chłop teraz bydzie spiesył sie du domu przed ćmokiem .

      Mogłabym  napisać słowniczek z wyjaśnieniem słów użytych w tekstach gwarowych ale podejrzewam , że ci , którzy uczynili niewatpliwy wysiłek aby to przeczytać - potrafią zrozumieć  tekst bez tego .

      CZYTAJ MÓJ INNY BLOG < W KTÓRYM TEŻ ZAMIEŚCIŁAM TO OPOWIADANIE : Pisane gwarą żywiecką

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 22 marca 2010 13:17
  • niedziela, 21 marca 2010
    • WIOSENNE MYŚLI.

      Kilkanaście lat temu wiosną , kiedy cała przyroda stroiła się w świeżutką zieleń i biel leżałam w szpitalu położonym na wzgórzu , w lesie , w przepięknej okolicy . Ciśnienie unormowano mi do przyzwoitego poziomu , tak , że często , gdy nie miałam akurat badań wychodziłam jak inni na pobliskie spacerki , rozkoszując się pięknem okolicy i cieplutkim wiosennym powiewem wietrzyka . W pokoju ze mną leżała  chora , nie pamietam na co kobieta , w wieku około siedemdziesięciu lat . Nocą często płakała , wzdychała . Mało wychodziła z pokoju .

      Przyszła do mnie kiedy siedziałam na ławeczce przed szpitalem . - Jest pani mądrą kobietą - zaczęła ku mojemu wielkiemu zdziwieniu i dodała potęgując jeszcze moje odczucie :- Musi mi pani pomóc . - Ale nie wiem czy potrafię . Nie wiem też o co chodzi . -powiedziałam .

      Tu zaczęła się opowieść impulsywna , przerywana chwilami milczenia , w której retrospekcje przeplatały się z opowieściami o dniu dzisiejszym , o jej obawach , o wątpliwościach i uczuciach . Siedziałam , milcząc zaciekawiona opowieścią o jej życiu . Urodziła się na Białorusi . Wychowana została w wierze prawosławnej . Losy rzuciły ją do Niemiec , gdzie na robotach poznała Polaka . Wzięli ślub , wrócili do Polski . Tu chodziła do polskiego kościoła katolickiego . Tak przywykła do tego kościoła , ze gdy dość wcześnie zmarł jej mąż , poszła do spowiedzi , do komunii św . Kiedy później zmarła jej siostra pojechała na jej pogrzeb uczestnicząc czynnie w cerkiewnych uroczystościach . Po powrocie znów chodziła do kościoła ale bała się chodzić do spowiedzi chociaż tego ogromnie pragnęła . Teraz nie wie co zrobić . Zawsze ciężko pracowała zarabiając na życie sprzątaniem i myśli , że chyba sobie uczciwym życiem zasłużyła na niebo . Nigdy nikogo nie prosiła o pomoc a teraz mnie prosi . Musiałam przeciąć ten węzeł gordyjski .

      Rano poszłyśmy razem do szpitalnej kapliczki . Poszłam do spowiedzi a potem powiedziałam jej aby poszła i ona . Niech księdzu wszystko opowie tak jak opowiedziała mnie . Ksiądz zadecyduje co zrobić . Czekałam na nią . Spowiedź trwała długo ale gdy rozpromieniona odchodziła od konfesjonału jej szczęśliwy uśmiech powiedział mi wszystko . Była szczęśliwsza niż wiosna . A ja z nią .

      PATRZ INNY MOJ BLOG : OPOWIADANKA MINI (KAZI BLOG).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      niedziela, 21 marca 2010 21:39
    • MŁODZIUTKA OSIECKA PISZE WIERSZ "CAŁA GÓRA BARWINKÓW".

      Świat zasłyszanych niegdyś opowieści odszedł bezpowrotnie już dawno . Gwara zasłyszana w dzieciństwie od starego bajarza siedzącego na schodach przed swym sklepem w Kamesznicy i  straszącego turystki idące na Baranią Górę opowieściami w rodzaju : ..."prześliczną panią niedźwiedź zamordował pod Baranią Górą "... dźwięczą w uszach i inspirują .

      Zainspirowały też nieżyjącą już panią Agnieszkę Osiecką . Był czerwiec  lub lipiec , rok 1958 lub 59 . Po rozmowie przed sklepem grupa młodych , rozbawionych ludzi z plecakami usiadła na łące aby się posilić przed  drogą   z Kamesznicy na Baranią Górę żółtym szlakiem . W tym czasie byłam  na łące obok , zrywajac kwiaty .  Słyszałam jak szybko powstawał tekst - po latach dopiero przeczytany przeze mnie - i zamieszczony na początku w tym blogu . To " Cała góra barwinków ". Pamiętam , że wspominali pobyt na Babiej Górze . Podczas układania tekstu wesoła grupa podziwiała roześmianą panią o imieniu Agnieszka . Z treści wiersza wynika , że na Babią dopiero się wybierają . Ale było odwrotnie .

      OSIECKA "CAŁA GÓRA BARWINKÓW"

      Góra się z górą rozlega

      Góralka mnie przyzywo

      Lecę jak syćkie górale

      Zeby te kwiatki zrywać.

       

      Ej,u gronicka dobrze,ej, u gronicka letko

      Ej ino u gronicka po wuode daleko !

       

      Dołby mi Panbóg krzydła

      Miołbyk cie w jednej kwili

      A bez nik muse sie spinać

      Po kamienistej ściezynie.

       

      Pockoj no, pockoj ty babo

      Niek jo cie ino dostane.

      Pokoze ci , ty Diablico

      Jak moje serce złamane.

       

      Ej, u gronicka dobrze,ej,u gronicka letko,

      Ej,jino u gronicka po wuode daleko.

       

      Pozieroj se Babio Góro,

      Bo zaroz cie dostane.

      Bacz ino jak cie Diabloku

      Załatwie na amen.

      wtorek, 31 marca 2009, 2009sara46

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      niedziela, 21 marca 2010 14:20
  • sobota, 20 marca 2010
    • JAK PIETRAŃKO PRZYJECHOŁ SANIAMI A WRACOŁ WOZEM .

      Świat zasłyszanych niegdyś opowieści odszedł bezpowrotnie już dawno . Gwara zasłyszana w dzieciństwie od starego bajarza siedzącego na schodach przed swym sklepem i straszącego turystki idące na Baranią Górę opowieściami w rodzaju : ..."prześliczną panią niedźwiedź zamordował pod Baranią Górą "... dźwięczą w uszach i inspirują .

      Oto następna z pogodek Marynki :

      Pietrańko z Pietrańkulom i chowańcem co to był synem jeji siostry z Pietraszonki zyli sobie spokojnie i ekologicnie na polanie Cumówka w Kameśnicy . W piecu polili se drewno ze swojigo lasa , warzyli na piecu kwaśnice ze swoji świni , jedli swoj syr , śmietane , masło ji mlyko łod swojich krow . Pietrańkula nawet jak sie ji kciało to piekła chlyb . A jak niy , to wyganiała Pietrańke do sklepu we wsi po sol , chlyb , nafte i kiełbase , bo jom lubił ich chowaniec Stasek .

      Tym razem Pietrańko przyjechoł troche za wceśnie . Rynte mioł listonos Miodoński przyniyś dopiyro za trzy dni . Łodbiyroł mu jom sklepowy i dawoł jak Pietrańko przyjyzdzoł po nafte , zeby łoświycać Staskowi wiecory , bo casem , jak było lepij na polu to chodził do skoły we wsi . Holec juz z niego był doś walny a zalicył dopiyro cwortom klase . Rynta była Pietrńkuli bo w młodości miyskała łu ciotki w Biylsku pod Syndzielniom i robiła w fabryce włokiynnicej . Dobrze zarobiała , bo była tkackom . Tkała nojlepse wełny co to nawet lordowie angielscy sprowadzali se na łubrania . Cynsto ło tym Staskowi łopowiadała i wiele mogła łucyła go sama długimi zimowymi wiecorami jak juz sie łodrobiła w gospodarstwie i w chałpie . Cytali cynsto ksionski pozycone łod sklepowego i łod starego Pietrysa co to gojnym był w lesie i lubił cytać Siynkiewica .

      A cynsto w domu byli sami , bo Pietrańko co był młodsy łod Pietrańkuli lubił towarzystwo . W tym celu po cichu w lesie pyndził samogon i cynsto tam łodwiydzali go robotnicy leśni . Teraz tez przijechoł z tzema flaskami ksiynzycowki tak mocnej , ze musieli jom z Józofem łozpuscać wodom , bo by samej nie wypił ! Tako mocno ! Paula zło była na nik , bo ji bałamucili w chałpie calutkie trzi dni .

      Jak Pietrańko troche przekrziźwioł , kcioł wracać du domu , bo łodebroł rynte i zrobił zakupy . Siado na sanie . A tu nie łujedzie ! Musioł pozycyć łod Tycka wozu , zeby zajechać na Cumowki.

      Bo zrobiła sie wiesna a tyn nawet nie zauwozył - tak z Józofem pili samogonke !

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „JAK PIETRAŃKO PRZYJECHOŁ SANIAMI A WRACOŁ WOZEM .”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      sobota, 20 marca 2010 09:36
  • czwartek, 18 marca 2010
    • GODKI STAREJ MARYNKI .

      Ło tym , jak Wojtek Scotka z Milowki i Francek Motyka z Małego Cisca jechali starom kobyłom Hyńka Łajcokowego do Zywca na torg w środe.

      Zgodali sie w Tynionce ka zrywali drewno ku rzyce . Franusin Wojtek nie kcioł jechać w tyn tydziyń , bo godoł , coby pocekali jesce jak śniyk do resty stopni , ka za dwa tydnie . Ale starymu Motyce sie poliło . Mioł jakisik gros za jałowke , co nie kciała zostać cielno i musioł jom przedać Janieli spod Gronia , bo potrzebowała na weseli . Wydowała Kaśke za Staska Kozarkowego z Barani .

      Baba Motyki łuparła sie coby ś nimi jechać ale chłopiska ji wziońć nie kcieli . Mieli swoji załatwiynia .

      Franek kcioł kupić tytuń do fajki i kiyrpce dlo swoji baby , bo dała mu wreście spokój s tym wyjazdem i stary kiyrpiec na miare .

      Wojtek - ze myśloł ło łozenku po tegorocnyk zniwak - kcioł nabyć drogom kupna cornom kazimiyrke - piyknom chustke z kasmiru dlo swojij frajerki Maryśki s potoka .

      Siedli do paradnej brycki , co jim Jyndrek Łajcok w pośpiechu zryktowoł , zaciynli kobyłke i - rusyli . Z pocontku kobyłka łodwracała na nik łeb bo niezwykła była tak sie spiesyć i w dodatku łoba roz po roz wybuchali głośnym śmiychem . Ale potym nabrała tympa i ciongnyła juz rowno , tak , ze na Radzichowskim Dziole Wojtek nawet sie zdrzymnoł .

      Chodzom po targu , sukajom kiyrpiec tanik Hance Motykuli . Francek siyngo za pazuche kany łowiniynte w chustecke mioł piyniondze z jałowki - niy ma piyniyndzy !

      -To tyn psiokrew Cygon , bo cosik za długo kryńcił sie kole ciebie w barze !

      - Nady go przegoniłek , bo kcioł łode mnie na gorzołke !

      -Widać za późno !

      Wracali bez kiyrpiec ! Nie było juz wesoło tak jak w hańtom strone ! Kobyła wlokła sie noga za nogom i nik ji nie poganioł . Francek boł sie Hanki . Jiyno poprawioł na głowie stary kapelus - roz go przesuwoł na zadek głowy a roz na przodek zeby łozpyndzić corne myśli ło zonie . Co mu tez Hanka powiy ?

      Z niba patrzoł na nik ciekawie ksiynzyc ciynki jak ta Felusiowo krowa co to starcyło jij  siana do świont godnik a potem to juz zyła ino tynsknotom za wiosnom i sieckom ze słomy . Po niebie płynyły baranki . Jaz dziw , ze kiery nie zabecoł za Franusiowymi piniondzami . Wreście jak mijali hamre ksiynzyc wseł za nojwiynksego chmurowego baranka i pociymniało . Chyba coby ukryć Franusiow wstyd .

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      czwartek, 18 marca 2010 09:26
  • piątek, 12 marca 2010
  • sobota, 27 lutego 2010
  • czwartek, 25 lutego 2010
    • ODZYSKANY OBRAZ .

      arcyksiężna Kossak W. malował w Żywcu w r. 1911 na zlecenie arcyks. Karola Stefana Habsburga obraz w 25 rocznicę małżeństwa . Kossak Wojc. Fot.z internetu .

      Obraz zatytułowany jest " Arcyksiążę Karol Stefan Habsburg wraz z małżonką Marią Teresą w parku zamkowym " w trakcie zimowego spaceru .  To dziadek i babcia księżnej Marii Krystyny Altenburg . Wisiał ten obraz do 1945 r. w pałacowej jadalni .

      Pan Jerzy Dwornicki - dyrektor Grupy Żywiec przekazał w listopadzie ub. r.  Muzeum w Żywcu w depozyt w/w obraz .

      Namalował go Wojciech Kossak (1856 - 1942 )- syn Juliusza , ojciec Jerzego , poetki Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej , pisarki Magdaleny Samozwaniec . To malarz , który wspólnie ze Styką malował Panoramę Racławicką .

      W roku 1895 arcyksiążę Karol Stefan Habsburg został właścicielem dóbr żywieckich , rok później ożenił się z Marią Teresą , od przyjazdu do Polski uczył się języka polskiego a już w 1912 prasa donosiła : ..."Ten Arcyksiążę , co z całą rodziną przypatruje się , gdy w Żywcu uroczystość grunwaldzka zamienia się we wspaniałe święto narodowe całego Podkarpacia po Śląsk ...co jest w stanie siąść w Żywcu do automobilu i pojechać do Krakowa  na "Lillę Wenedę ", co na drugi dzień po obchodzie grunwaldzkim  przyjeżdża z całą rodziną oglądać pomnik Jagiełły ...TEN ARCYKSIĄŻĘ ZAJMUJE DUŻE MIEJSCE W UCZUCIACH SPOŁECZEŃSTWA "...

      Jego syn Karol Olbracht Habsburg odznaczony został przez Józefa Piłsudskiego Krzyżem Walecznych a później Orderem Odrodzenia Polski za udział w walkach o wolną Polskę ( w stopniu pułkownika ). W 1939 r. zgłosił się do polskiego wojska i stanowczo odmówił podpisania niemieckiej listy narodowościowej , za co Niemcy hitlerowskie więzili go i całą wojnę przetrzymywali w cieszyńskim więzieniu przebywał do sierpnia 1941 roku. W tym też roku znalazł się wraz z rodziną w Wiśle, a później w obozie pracy pod Buchenwaldem. Już na początku okupacji Niemcy zabrali pod zarząd komisaryczny książęce dobra żywieckie . Po wojnie Habsburgowie żywieccy wrócili do Polski. Ich majątek został jednak znacjonalizowany przez władze komunistyczne. Musieli opuścić ojczyznę.  . Jego córka Arcyksiężna Maria Krystyna mieszka w Żywcu otoczona miłością Żywczan .

      Dodane później :http://www.zywiec.pl/stat.php?pogrzeb 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      czwartek, 25 lutego 2010 11:10
    • KLASYCYSTYCZNY PAŁAC HABSBURGÓW W ŻYWCU .

       

      Klasycystyczny pałac Habsburgów w Żywcu powstawał na przełomie XIX i XX w .

      Zaprojektował go Karol Pietschka a kilkakrotnie był rozbudowywany .

      Wnętrza urządzali artyści krakowscy : Tadeusz Stryjeński i Franciszek Mączyński . Na uwagę zasługuje sala lustrzana (balowa ).

      Karol Stefan Habsburg został właścicielem po śmierci swojego wuja , kolekcjonował obrazy i srebra .

      Habsburgowie Żywieccy nie podpisali volkslisty narażając się tym na prześladowania . Wojnę i czas powojenny spędzili w Szwecji .  W części pałacu mieszkała od lat dziewięćdziesiątych ub. w.  do śmierci w 2012 r. córka arcyksięcia Karola Olbrachta , księżna Maria Krystyna Altenburg .

      Pałac zajmuje Zespół Szkół Drzewnych i Leśnych.

      Pałac Habsburgów  otacza park Habsburgów (26 ha ) z domkiem chińskim i starymi drzewami , wśród których są prawdziwe okazy .

      Pałac Habsburgów w Żywcu .

      Pałac za drzewami .

      Łabędzie w parku , w tle pałac.

      Mostek  w zimowym parku.

      Zabawy w parku.

      Domek chiński w parku .

      Ostatnie pożegnanie ostatniej żywieckiej Habsburżanki .

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      czwartek, 25 lutego 2010 09:54
  • niedziela, 21 lutego 2010
  • sobota, 20 lutego 2010
    • KRÓTKIE DZIEJE ŻYWIECKIEGO BROWARU .

      .logo muzeumTo logo żywieckiego Muzeum Browaru pozyskane z internetu . Istnieje takowe i zaprasza gościnnie wszystkich . W kosztach wstępu wkalkulowane zimne piwo .

      Jak moża pisać o Żywiecczyźnie nie wspominając ni słowem o tym ?

      To tak jak : być w Rzymie...

      BROWAR ŻYWIECKI ma długą , piękną i bogatą historię . Ograniczę się do najważniejszych faktów , żeby nie zanudzać .

      W 1856 r. Arcyksiążę Albert Fryderyk Habsburg wnuk cesarza Leopolda II i syn Karola Ludwika założył Browar Żywiec .

      Ówczesna Żywiecczyzna już przeszło 30 lat była pod zaborem austriackim.W 1891 r. zbudowano bocznicę kolejową do browaru , zakład uzyskał więc łatwość wysyłania dużych ilości piwa w odległe miejsca . W okresie międzywojennym piwo produkowane w Żywcu uzyskiwało liczne odznaczenia jako najlepsze na targach we Lwowie , Poznaniu , Warszawie i Katowicach .

      I historia najnowsza : "W 1990 Zakłady Piwowarskie w Żywcu zostały jako pierwsze sprywatyzowane i przekształcone w spółkę akcyjną ... Inwestorem strategicznym została spółka holenderska Heineken "...

      Dziś co 3 piwo kupowane w Polsce pochodzi z "Grupy Żywiec" . SMACZNEGO!

       

      poniedziałek, 15 czerwca 2009, 2009sara

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      sobota, 20 lutego 2010 20:18
  • czwartek, 18 lutego 2010
    • MIEJSCE WALK ZE SZWEDAMI - KAPLICZKA NA HOROLNEJ.

      Kapliczka na Radziechowskim Dziale /dziś powiedzielibyśmy ; na Horolnej / jest miejscem , gdzie pochowani zostali górale , zbójnicy /tak!/ i wojsko z oddziału królewskiego Stefana Bidzińskiego walczących w obronie Polski przed potopem szwedzkim . W marcu 1656 r. po krwawej walce pod Mikuszowicami , gdzie wojska szwedzkie pod dowództwem generała majora Wrzosowicza odniosły zwycięstwo nad wiernymi królowi i wierze chrześcijańskiej góralami  z wojskami mocno uszczuplonymi bez większego oporu opanowali Żywiec . Należy tu wspomnieć też o zasługach proboszcza łodygowickiego ks. Stanisława Kaszkowica , który do walki ze Szwedami namówił zbója orawskiego Macieja Klinowskiego  . Ze Szwedami walczyli też inni zbójnicy licząc na bogate łupy . Między innymi banda braci Klimczaków . Zajęcie Żywca ułatwił Szwedom starosta żywiecki Marcin Piegłowski swoją zdradą . Szwedzi spalili i splądrowali część Żywca .

      konkatedra żywiecka Strzałka pokazuje miejsce wmurowania szwedzkich kul armatnich. Do dziś oglądać możemy szwedzkie kule armatnie wmurowane  w ściany konkatedry żywieckiej . Następnego dnia ..."chłopów sto na placową wartę uderzyło i rozproszyło ".../Dziejopis"/. Walka przeniosła się aż na Dział Radziechowski , gdzie pognali Szwedzi górali . Tu wspomógł ich oddział żołnierzy królewskich pod dowództwem Stefana Bidzińskiego herbu Janina . Dzielnie walczył ze Szwedami wraz z innymi zbójnikami Jan Klimczak . Później w specjalnym piśmie król Jan Kazimierz jemu i sześciu innym zbójnikom daruje życie i każe się nimi opiekować za ocalenie mu życia  a chłopów  żywieckich zwolnił z ciężarów  .

      Źródła :Andrzej Komoniecki  "Dziejopis żywiecki"

      Stanisław Szczotka :"Chłopi obrońcami niepodległości Polski w okresie potopu " Kraków 1946r.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      czwartek, 18 lutego 2010 22:42
  • środa, 17 lutego 2010
    • CZ. 8. - ZBÓJ - PORYWACZ : MARTYN PORTASZ.

      Podobne są życiorysy wszystkich zbójów : kilka lat zbójowania - i śmierć .

      ZBÓJ - PORYWACZ : MARTYN PORTASZ. Zbójnik beskidzki i orawski . W listopadzie 1689 r. napadł na folwark w Węgierskiej Górce i uprowadził Marcina Jaska , za którego życie zażądał Portasz okupu . Zbójnicy otrzymali za porwanego 360 dukatów i 470 bitych talarów , słowa jednak nie dotrzymali , pieniądze wzięli a Jaskowi w Rajczy przed karczmą odrąbali głowę . Uwięzionych  zbójników z Martynem i jego bratem Pawłem pilnowało w zamku żywieckim 300 mieszczan . Po torturach /m.in. darto z Portasza pasy skóry , obcięto mu obie ręce /stracono ich na górze obok Żywca - na Grojcu przez powieszenie /"za poślednie żebro "/. Relację z działalności i śmierci Portasza znaleźć możemy w "Dziejopisie  żywieckim" Komonieckiego. Oto jeszcze jeden epizod związany z porwaniem Marcina Jaska i konsekwencjami tego porwania - fragment "Dziejopisu":..."Maciej Wakuła z Rycerki , dziesiętnik zbója hetmana Martyna Portasza na górze zwanej Biała nad Ciscem wsią na pal wbity był i tak postawiony "...Zdarzenie to miało miejsce w r.1689. A góra to Mała Barania .

      Żywiec nie miał własnego kata . Egzekucje wykonywane były przez katów wynajętych z Oświęcimia , Cieszyna bądź też z Krakowa .

      kat Fragment wystawy w zamku żywieckim pt. Narzędzia tortur - kat .

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      środa, 17 lutego 2010 12:29

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny